W języku polskim królują zapożyczenia z języka angielskiego i niemieckiego, ale jeśli poświęcimy chwilę na poszukiwania, okaże się, że zachodni kraniec Europy również wtrącił swoje trzy grosze do naszego słownika. Jakie są zapożyczenia z języka hiszpańskiego we współczesnej polszczyźnie?

 

Jeśli wyodrębnimy zasób słów pochodzenia hiszpańskiego, które funkcjonują w codziennej mowie Polaków, otrzymany zbiór nie będzie imponujący na tle wyrazów zapożyczonych z innych języków europejskich. Spora odległość i brak intensywnych kontaktów między Polską a Hiszpanią przez większą część historii obu państw zaowocowały niewielką wymianą słownictwa. Zasób zapożyczeń z języka hiszpańskiego jest jednak na tyle interesujący, że warto przyjrzeć mu się nieco bliżej.

Skąd wzięły się zapożyczenia z hiszpańskiego w języku polskim?

Zapożyczenie z języka hiszpańskiego określa się w naszym kraju jako hiszpanizm lub iberyzm (to drugie odnosi się również do zapożyczeń z języka portugalskiego). Co istotne, hiszpanizmy mogą pochodzić nie tylko z Hiszpanii, ale również z krajów Ameryki Łacińskiej. Często interesująca jest ich etymologia i droga, jaką przebyły, aby w końcu wylądować w słowniku Polaków. Spora część wspomnianych zapożyczeń przeszła do nas przez język angielski lub francuski, co odzwierciedla kierunki rozprzestrzeniania się trendów w Europie.

Przykłady zapożyczeń z języka hiszpańskiego

Największa grupa iberyzmów to słowa opisujące pojęcia, zjawiska i zwyczaje charakterystyczne dla obszaru Hiszpanii i krajów hiszpańskojęzycznych. Należy do nich np. corrida, sombrero, hacjenda, fiesta, sjesta. Szczególną grupą są nazwy tańców (tango, flamenco, rumba, salsa, cumbia, bolero) oraz potraw i napojów (paella, tortilla, sangria, tapas, nachos). W tym miejscu warto zaznaczyć, że prawidłowa wymowa nieco problematycznych wyrazów paella i tortilla to paeja i tortija.

 

Ciekawym przypadkiem jest słowo aligator, które wprawdzie przeszło do polszczyzny z języka angielskiego, ale angielski z kolei zapożyczył je z hiszpańszczyzny. Pierwowzorem naszego aligatora jest słowo lagarto oznaczające „jaszczurkę” lub „jaszczura”. Inne słowo o interesującej historii to mural (hiszp. „ścienny”) – współczesne murale zostały spopularyzowane przez meksykańskich artystów na początku XX wieku.

 

Istnieją również zapożyczenia z języka hiszpańskiego w języku współczesnej młodzieży. Najbardziej charakterystyczne to z pewnością maniana (hiszp. „jutro”), opisujące czyjeś niedbałe podejście do obowiązków. W mowie potocznej funkcjonuje też słowo macho (hiszp. „samiec”) jako określenie mężczyzny wyjątkowo pewnego siebie, silnego i władczego.

 

Gdy mowa o kulturze Hiszpanii, nie może zabraknąć słów donkiszoteria i donżuan. Pierwsze z nich odnosi się oczywiście do błędnego rycerza z powieści Miguela de Cervantesa. Pierwowzorem współczesnych donżuanów jest natomiast bohater siedemnastowiecznego dramatu Tirso de Moliny Zwodziciel z Sewilli, Don Juan Tenorio. Obaj bohaterowie – niepoprawny marzyciel i cyniczny uwodziciel – stali się zresztą archetypami postaci i osobowości nie tylko w polskiej kulturze.

Czy zapożyczenia z języka hiszpańskiego są potrzebne w polszczyźnie?

Można spierać się o to, czy w miejsce zapożyczeń z języków obcych nie lepiej jest tworzyć nowe pojęcia, dysponując zasobem słów języka ojczystego. Każdy język rządzi się jednak swoimi prawami i być może warto pozwolić, aby nowe wyrazy pojawiały się w nim w sposób naturalny. Co równie ważne, egzotycznie brzmiące nazwy opisują w końcu zjawiska obce naszej słowiańskiej kulturze: słowa takie jak sangria lub tango straciłyby swój charakter, gdybyśmy próbowali nadać im nowe imię.