W życiu codziennym bardzo często zdarza nam się używać zapożyczeń z różnych języków, chociaż czasami nie jesteśmy tego do końca świadomi. Najwięcej elementów obcych w języku polskim pochodzi z pewnością z języka angielskiego, który współcześnie funkcjonuje na świecie jako lingua franca. Jeśli jednak spojrzymy w kierunku naszych zachodnich sąsiadów, zobaczymy, że również odgrywają ważną rolę w procesie kształtowania naszej mowy.

 

To, co łączy Polskę i Niemcy, to nie tylko granica państw, ale też długa historia i intensywnie podtrzymywane stosunki biznesowe. Nie można się więc dziwić, że w polszczyźnie możemy wyodrębnić także spory zasób słownictwa, który zawdzięczamy językowi niemieckiemu. Jakie są zapożyczenia z języka niemieckiego we współczesnym języku polskim?

Jaka jest historia zapożyczeń z języka niemieckiego?

Na zapożyczenia z języka niemieckiego stosuje się również określenie „germanizmy”. Chcąc doszukać się momentu ich pojawienia w języku polskim, musimy cofnąć się do czasów średniowiecznych. Wówczas całe centrum życia gospodarczego skupiało się wokół handlu, a do powstających w naszym kraju miast zaczęli zjeżdżać liczni niemieccy kupcy i handlarze. To właśnie za ich sprawą większość zapożyczeń z języka niemieckiego dotyczy zwrotów z obszaru handlu, prawa i budownictwa, wynikających w dużej mierze z wymienianych między sobą pojęć i powiedzeń.

 

Warto również wspomnieć, że germanizmy od początku pojawienia się w przestrzeni naszego języka wywierały istotny wpływ na lokalnie używane odmiany języka i gwary, i w tym miejscu prawdopodobnie większość z nas automatycznie pomyśli o Śląsku. Tak naprawdę zwiększoną obecność germanizmów w języku, zwłaszcza potocznym, spotkamy na wszystkich terenach, które historycznie były najbardziej związane z obszarem niemieckojęzycznym, czyli na całym terenie zaborów pruskiego i austriackiego.

Przykłady zapożyczeń z języka niemieckiego

Dziedziną, w której zapożyczenia z języka niemieckiego stanowią wyjątkowo liczną grupę, jest z pewnością prawo. Należą do niej m.in. słowa określające pełnioną przez daną osobę funkcję, np. kanclerz (niem. Kanzler), sołtys (niem. Schultheiss) lub wójt (niem. Vogt). Wiele niemieckich zapożyczeń to również wyrazy związane z miastem, które powstały w okresie lokacji miast średniowiecznych i nadawania im oficjalnych statusów prawnych w XIII-XVI w., a wśród nich bardzo znane w polszczyźnie słowo burmistrz, pochodzące od niemieckiego Bürgermeister. Na uwagę zasługuje też słowo opisujące typowo miejski budynek – Rathaus, od którego pochodzi nasz ratusz. Ciekawe, ilu z nas zdaje sobie sprawę z tego, że rynek wywodzi się od niemieckiego słowa Ring, oznaczającego pierścień okalający ratusz.

 

Nie potrzeba odwoływać się do bardzo wyszukanego słownictwa, żeby dostrzec, że większość terminów z dziedziny budownictwa brzmi bardzo podobnie lub identycznie po polsku i po niemiecku, czego ciekawym przykładem jest dach (niem. dach), blacha (niem. Blech) lub warsztat (niem. Werkstatt). Nawet nie analizujemy, jak wiele zapożyczeń z tego obszaru używamy nieświadomie, wykonując niektóre czynności, takie jak malowanie pędzlem (z niemieckiego Pinsel), myjąc szybę  (niem. Scheibe) lub czyszcząc komin  (niem. Kamin).

 

Ciekawe niemieckie zapożyczenia dotyczą też jedzenia. Bo kto z nas nie używa brytfanny (niem. Bratpfanne) czy nie dodaje cukru (Zucker)? Zwłaszcza w okresie, kiedy nauka i praca zdalna stały się codziennością, miło pomyśleć o pójściu do knajpy (niem. Kneipe), aby chociaż na chwilę oderwać się od rzeczywistości i spałaszować ze smakiem (niem. Geschmack) coś wyjątkowego.

Czy zapożyczenia z języka niemieckiego są potrzebne w polszczyźnie?

Tak jak zazwyczaj w życiu bywa, są dwie strony medalu i ciężko jest jednoznacznie wykluczyć przydatność zapożyczeń z obcych języków. Nasz język posiada bogate słownictwo, jednak przydatność poszczególnych słów jest zmienna i weryfikowana w czasie. Zapożyczenia pozwalają niekiedy łatwiej opisywać niektóre zjawiska albo okazuje się, że w danym kręgu kulturowym nie istnieje konkretny zwrot (lub jest on zbyt problematyczny), który z kolei funkcjonuje w innym języku i można się nim posłużyć dla bardziej precyzyjnego oddania sensu w danym przypadku. Dobrym, choć niezbyt pozytywnym przykładem może być niemieckie słowo Schadenfreude, oznaczające radość z czyjegoś nieszczęścia 😉